W ostatni weekend mieliśmy okazję być pierwszy raz na Pyrkonie w Poznaniu. Konwent jest największym i najbardziej znanym wydarzeniem tego typu w Polsce. Co roku mówi się o nim sporo, więc towarzyszyła nam spora ilość oczekiwań, ale i obaw.

Tym, co rzuciło się w oczy od samego wejścia i robiło nieustannie ogromne wrażenie przez cały konwent, byli cosplayerzy (wejściówki na Maskaradę, gdzie można było zobaczyć najlepszych z najlepszych rozeszły się kilka miesięcy przed startem imprezy). Kreatywność ludzi wymyślających stroje nie zna granic. Szczególnie duże wrażenie robiły cosplaye w części post-apo, gdzie powstały całe obozowiska wraz z np. wrakami samochodów, namiotami czy nawet samolotem.

My zdecydowanie najwięcej czasu spędzaliśmy u wydawców gier planszowych. Właściwie każdy wystawca miał kilka stolików, przy których siadaliśmy i już po krótkim wytłumaczeniu zasad mogliśmy zagrać. Świetny pomysł na testowanie nowości i uszczuplanie portfela odwiedzających. Gdyby tego było mało, jedna z hal zamieniła się w ogromną salę gier z równie ogromną ich wypożyczalnią. Często całkowicie obcy sobie ludzie siadali przy stolikach, aby razem pograć.

Oprócz stoisk z planszówkami można było odwiedzić setki innych z grami komputerowymi, komiksami, książkami oraz, chyba największą ilość, z ubraniami i przeróżnymi geekowskimi gadżetami. Ciężko było się opanować i nic nie kupić. Jak widać na załączonych zdjęciach, Malwinie akurat to się nie udało. ????

Podczas imprezy prowadzone były również prelekcje i warsztaty, największe w dedykowanym pawilonie z szatnią i całym niezbędnym zapleczem. Jeżeli chodzi o tematykę to była ona dość zróżnicowana. Zainteresowanie było spore, choć my sami mieliśmy mały problem ze znalezieniem czegoś dla siebie.

Ciekawą opcją była możliwość wzięcia udziału w grach fabularnych organizowanych na terenie festiwalu. Zresztą tej tematyce poświęcony był zupełnie oddzielny pawilon.

Pyrkon trwał od piątku do niedzieli. Uczestniczyliśmy w nim w sobotę oraz częściowo w niedzielę. Zdecydowanie polecamy wybrać się na przyszłe edycje w sobotę. Dzieje się wtedy zdecydowanie najwięcej. Jednocześnie ilość atrakcji jest na tyle duża, że jeden dzień może na wszystko nie wystarczyć. Warto również zaopatrzyć się wcześniej w coś do picia i jedzenia, gdyż oferta gastronomiczna na terenie targów jest jaka jest ;). My chodziliśmy jeść na miasto. Nie nocowaliśmy na terenie targów, więc ciężko się wypowiedzieć na temat słynnej hali – noclegowni. Podobno bywa ciężko. Do pryszniców jest kolejka i nie ma ciepłej wody, co później daje się we znaki innym odwiedzającym.

Jeszcze nie wiemy, czy wybierzemy się na Pyrkon za rok. Jednocześnie na pewno polecamy każdemu chociaż raz w życiu doświadczyć czegoś takiego.

Malwina Pacek i Cezary Nojszewski