Trochę czasu minęło od naszego ostatniego spotkania. Złożyło się na to kilka powodów. Klasyczny brak wolnej chwili, później tymczasowy brak weny. Na przełomie grudnia i stycznia brakowało również ciekawych nowości. Jednak głównym powodem przerwy była moja potrzeba przemyślenia formatu tego kącika czytelniczego.

Poczynając od dzisiejszego przeglądu, postanowiłem nie skupiać się na premierach „miesiąc naprzód”. Chciałbym częściej napisać coś o książkach, które już przeczytałem, albo na które czekam ze szczególnym zainteresowaniem. Może nawet dojść do sytuacji, że pojawi się tytuł, który miał premierę już kilka(naście) miesięcy temu, ale dopiero teraz miałem czas dokładnie się z nim zapoznać. Nie wykluczam też możliwości, że niektóre pozycje pojawią się dwukrotnie, z tego powodu, że wpierw wspominałem o nich w zapowiedziach, a później podzielę się wrażeniami po ich lekturze. Myślę, że w takiej sytuacji lista książek, na które chcę zwrócić uwagę, będzie oscylowała między 3 a 5 pozycjami na artykuł. Mam nadzieję, że ta zmiana wpłynie pozytywnie na cykl.

Rytmatysta, Brandon Sanderson

To nie tajemnica, że jestem ogromnym entuzjastą twórczości Sandersona i na każdą premierę jego powieści w Polsce czekam z niecierpliwością. Dlatego nie mogło zabraknąć go i tym razem. W chwili, kiedy piszę te słowa, najnowsza książka już jest w drodze do mnie i mam nadzieję, że i tym razem się nie zawiodę. Najmocniejszym atutem przemawiającym za autorem jest jego talent do tworzenia światów pełnych magii, przy czym każda seria jest w pewien sposób wyjątkowa. W „Rytmatyście” wyróżnikiem ma być moc nadawania życia dwuwymiarowym rysunkom, które są obroną ludzkości przed kredowcami. Jak wyczytałem w jednej z recenzji: „Wyobraźcie sobie świat, w którym magia opiera się na kredzie i geometrii, gdzie „magowie” wysyłają narysowane, dwuwymiarowe stworki by zaatakować przeciwnika, który z kolei broni się rysując kółka, linie, fale… Brzmi dziwacznie? Ano brzmi […]”. Pozycja jest skierowana głównie do młodzieży, ale już seria o Alcatrazie Smedrym przekonała mnie, że nawet kierując swoje słowa do młodszych odbiorców, Sanderson potrafi przekonać „starych wyjadaczy” swoją pomysłowością.

Harda Horda, praca zbiorowa

Pozycja, która szczególnie przykuła moją uwagę. Antologia dwunastu opowiadań napisanych wyłącznie przez polskie pisarki – wielokrotnie nagradzane i mające w swoich dorobkach wiele interesujących pozycji. Padają tu takie nazwiska jak Anna Kańtoch, Martyna Raduchowska czy Aneta Jadowska. Opowiadania mają skupić się na światach, gdzie ludzkość próbuje radzić sobie ze skutkami wszelkiego rodzaju katastrof naturalnych oraz tych spowodowanych przez ludzi. Jednocześnie bardzo podoba mi się pomysł z wyznaczeniem daty premiery przypadającym na Dzień Kobiet.

Łzy Mai, Martyna Raduchowska

Tytuł, który już się pojawił w jednym z poprzednich przeglądów. Dopiero ostatnio znalazłem czas i ochotę na książkę w klimatach cyberpunku. Jak się okazało, był to czas bardzo przyjemnie spędzony. Autorka przenosi nas do niedalekiej przyszłości – roku 2037, do miasta New Horizon, gdzie cybernetyzacja stała się tak powszechna, że praktycznie każda zamożna osoba dokonała w swoim ciele pewnych ulepszeń, a sama technologia pomaga w wielu dziedzinach – od życia codziennego, przez rozwiązywanie spraw policyjnych, do rewolucji w medycynie. Jedynie ogólnie pojętej biedoty nie stać na żadne ulepszenia. W takim świecie przychodzi żyć porucznikowi Jaredowi Quinnowi, który jest przeciwny cybernetyzacji i współpracy z replikantami oraz androidami. Nie ufa technologii i ma ku temu swoje powody. Los jednak chciał, że nawet Jared jest częściowo ulepszony, wbrew swojej woli…

Świadomie pominąłem wiele informacji, które pojawiają się już od pierwszej strony powieści, z zamysłem, żeby każdy mógł we własnym zakresie odkryć, co ciekawego do fabuły wprowadza autorka. Jak zmieniła się praca policji, skoro technologia pomaga rozwiązywać zagadki morderstw w kilka(naście) godzin? Co zwykły człowiek może zrobić lepiej od specjalnie przygotowanych do tego maszyn i sztucznej inteligencji? A co, jeśli morderstwo poprzedza totalny blackout w promieniu 25 stóp od miejsca zbrodni? Wtedy każda technologia zawodzi, a wyszkolony policjant musi rozwiązać sprawę korzystając z tradycyjnych metod kryminalistyki.

Warto też wspomnieć, że Martyna Raduchowska jest absolwentką kierunków psychologii, kryminologii, neurobiologii poznawczej oraz psychologii śledczej (WOW!). W książce od razu czuć, że autorka doskonale wie, o czym pisze, i bez problemu odnajduje się we wszelkich tajnikach kryminalistyki.

I to tyle! Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić Was do lektury chociaż jednej z powyższych pozycji.

Do kolejnego razu i miłego czytania,

Sebastian Rulik