Remigiusz Mróz stał się w ostatnich latach jednym z najbardziej znanych polskich autorów kryminałów i pochodnych, a na pewno jest wśród nich najbardziej prężnym. Dzięki 21 tytułom wydanym na przestrzeni 4 lat (premiera kolejnej książki już 10 maja), zaczęto żartować, że w ciągu roku pisze więcej powieści, niż przeciętny Polak czyta. Do powieści sensacyjnych, historycznych czy thrillerów prawniczych tego autora dołączyła niedawno pierwsza powieść political fiction i jednocześnie początek nowego cyklu „W kręgach władzy”.

Jednym z bohaterów „Wotum nieufności” jest Daria Seyda, marszałek Sejmu, którą poznajemy, gdy pewnego poranka budzi się w pokoju podwarszawskiego motelu. Nie pamięta, jak tam się znalazła, ani co robiła w ciągu ostatnich kilkunastu godzin. Nie dane jest jej zająć się odkrywaniem tej tajemnicy, gdyż bardzo szybko upomina się o nią wielka polityka. Zwołane nagle spotkanie w Belwederze stawia ją przed największym w jej dotychczasowej karierze wyzwaniem. Dodatkowo będzie musiała się zmierzyć również ze swoim adwersarzem Patrykiem Hauerem, wschodzącą gwiazdą prawicy, który mimo młodego wieku bardzo sprawnie porusza się w niuansach politycznej gry. Świetnie radzi sobie z mediami tradycyjnymi oraz społecznościowymi i wykorzystuje je do realizacji swojego precyzyjnego planu, w czym pomaga mu równie ambitna małżonka. Tych dwoje polityków, pochodzących z różnych obozów i reprezentujących różne wizje władzy, połączy sprawa komisji śledczej oraz afery mogącej uderzyć w najważniejsze osoby w państwie.

W powieści brakuje scen czysto sensacyjnych (co najwyżej dzieją się one „poza kartami ”), ale akcja jest bardzo emocjonująca mimo, że przez większość czasu rozgrywa się w gabinetach, przy kawiarnianych stolikach czy w studiach TV. Pełne sześć rozdziałów poświęcono opisowi debat telewizyjnych!  Widać przy okazji dużą pracę redaktorską autora, wspartą na pewno jego wykształceniem (Mróz jest doktorem prawa). Opisy funkcjonowania państwa i działań polityków są bardzo zgrabnie napisane, a rozważania na temat istoty władzy co najmniej intrygujące.

Należy jeszcze wspomnieć, iż przedstawiona w książce scena polityczna jest oryginalnym wymysłem autora i raczej trudno doszukiwać się w niej analogii do obecnej sytuacji w Polsce, chociaż nie uniknie się podświadomych prób powiązania przedstawianych poglądów z rzeczywistymi partiami. Co ciekawe, pomimo tego, że Mróz dokłada wszelkich starań, aby wszystkie elementy składały się na niezwykle angażującą czytelnika fikcję literacką, odnoszę wrażenie, że obserwujemy tutaj politykę bardziej „normalną” niż to, co atakuje nas codziennie z mediów.

Zakończenie powieści jest bardzo satysfakcjonujące i w logiczny sposób łączy wiele wątków i wskazówek przewijających się od samego jej początku. Dodatkowo mamy do czynienia z zawieszeniem akcji godnym pierwszych sezonów najlepszych seriali. Otrzymujemy odpowiedzi, ale jednocześnie zostajemy z pytaniami, które każą nam niecierpliwie oczekiwać dalszych losów bohaterów, których zdążyliśmy już dobrze poznać.

„Wotum…” nie jest jednak książką idealną. Autor nie uniknął kilku wyraźnych potknięć. Bohaterom zdarza się w trakcie wspomnianych już rozważań wygłaszać oczywistości uderzające w ton średniej jakości publicystyki, dodatkowo podane w sposób znacznie odstający na tle reszty bardzo naturalnych dialogów. Również umieszczenie kilku napisanych w podobnym tonie scen jest wybitnie dyskusyjne. Gdy w ostatnich rozdziałach akcja zaczyna coraz szybciej zmierzać ku wyjaśnieniu, nagle otrzymujemy długą tyradę o efektach globalnego ocieplenia, co potrafi mocno zaburzyć rytm opowieści.

Po „Wotum nieufności” bez wahania sięgną już oddani fani twórczości Remigiusza Mroza. Jest to również dobre miejsce do rozpoczęcia znajomości z prozą autora. Nie przypominam sobie podobnej historii osadzonej w polskich realiach, z wieloma odniesieniami do obecnej sytuacji politycznej na świecie. Fabuła jest bardzo umiejętnie skonstruowana i wciąga do samego końca. Dawno po lekturze nie miałem takiej ochoty natychmiastowego rozpoczęcia kolejnego tomu.

Tomasz Dziel