Powracamy z comiesięczny przeglądem nowości wydawniczych z szeroko rozumianej muzyki alternatywnej, zebranych i wyselekcjonowanych specjalnie dla Was przez Dominika Nowaka!

[Wpisy pierwotnie zostały opublikowane przez Dominika na grupie facebookowej Wszystko Gra w ciągu ostatnich pięciu tygodni. – Redakcja]

Ada Lea – What We Say in Private (Album) 19.07.2019 r.

Młoda kanadyjka wokalnie przypomina Clementine Creevy z Cherry Glazerr, a muzycznie nieco ociera się o klimaty Sonic Youth. Trzeba przyznać, że to bardzo solidny debiut i warto mieć z tyłu głowy to nazwisko. A nuż nas jeszcze zaskoczy i głupio będzie nie znać 😉

These New Puritans (Singiel) 2.10.2019 r

Świetna płyta chłopaków z TNP już dawno za nami (22.03.2019 r.), ale chwilę temu wypuścili nowy klip i fajnie rzucić okiem. Toteż miłego oglądania! Nic więcej nie piszę, bo utwór świetnie broni się sam. Uwaga! Klip nie polecany dla epileptyków. 

Mattiel – Satis Factory (LP) 13.06.2019 r.

Francuska wokalistka o pseudonimie przypominającym nazwę producenta zabawek, oferuje nam mieszaninę rocka, psychodelii i westernu. Nie mogę zagwarantować, że cały krążek wam podejdzie, ale single ma fajne. 

Alexandra Savior – The Archer (Single) 25.10.2019 r.

Pani Aleksandra (Sic!) nie jest debiutantką i przychodzi z innej strony, a jednak w tym utworze śpiewem i klimatem mocno przypomina mi Lanę Del Rey. Ktokolwiek ma jeszcze takie skojarzenie?

Compro Oro – Suburbian Exotica (LP) 18.10.2019 r.

Chłopaki z Włoch, ale z punktu widzenia samej muzyki nie ma to specjalnego znaczenia, bo płyta jest instrumentalna. Taki przyjemny relaks po godzinach. Szczerze polecam 🙂

 Nicole Sabouné – Nowhere to Go (Single) 24.10.2019 r. 

Kojarzycie Panią? Pewnie nie. To finalistka jednego z wielu talent Show. W 2014 r. wydała płytę. Singiel z niej był fenomenalny, ale płyta już mniej. Właśnie wydała nowego singla i chyba szykuje się do wydania trzeciej płyty. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ śpiewa go w swoich niskich rejestrach i to jej wychodzi najlepiej. Trzymam kciuki, żeby wyszła z tego płyta utrzymana w całości w tym stylu.

Tame Impala – It Might Be Time (Single) 28.10.2019 r.

Zespół bardzo wysoko w moich rankingach, ale także formacja wyjątkowo nierówna. Na jednym krążku potrafi mieć 2 genialne torpedy i resztę nudów. Nowy album ma się ukazać w walentynki – 14.02.2020 r. Single ma przyzwoite, ale stać ich na znacznie więcej.  

La Roux – International Woman Of Leisure (Single) 31.10.2019 r.

Córka marnotrawna wraca do domu. Być może pamiętacie duet. Weszli z kopa na rynek podbijając zarówno mainstream jak i alternatywę. Zespół był określany mianem „nowego Eurytmics”. Szybko jednak pojawił się konflikt w zespole. Elly Jackson zaczęła się skarżyć, że jest wpychana w ramy 80sów i wszystko się posypało. Potem był drugi album, którego jednak nikt nie pamięta. Jaki będzie trzeci? Wkrótce się okaże. Singiel z nóg nie zwala, ale nie grzebie też nadziei na ciekawy krążek. Premiera przewidziana została na 7.02.2020 r. 

Johnny Marr – The Bright Parade (Single) 16.10.2019 r.

To takie granie, które muzyce alternatywnej jest bardzo potrzebne. Ma coś z tradycji (moje skojarzenie to Bauhaus) oraz coś z nowoczesności, co odświeża i pcha gatunek naprzód. Fajna, energiczna kompozycja!

The Big Moon – Your Light (Single) 10.09.2019 r. 

Na pierwszy ogień idą dzisiaj ładne panie na rowerach, które dodatkowo (ale tak naprawdę to przede wszystkim) całkiem nieźle grają. Singiel zapowiada drugi krążek formacji.

Torres – Good Scare (Single) 29.10.2019 r.

Tę artystkę poznałem przy okazji drugiej płyty. I było ciekawie, aż przyszła trzecia płyta, która spowodowała, że chwilowo zapomniałem, że ktoś taki istnieje. Ale nowy singielek brzmi całkiem „pod nogę”. Przewidywana premiera 4 albumu to 31.01.2020 r.

Ty Segall – First Taste (LP) 2.08.2019 r.

Gdyby Ty Segall tworzył w latach 60, jego nazwisko byłoby wielkie. Ale nie tworzył, dlatego jest artystą niszowym. „First Taste” ma swoje mocniejsze i słabsze strony, i lepiej by było gdyby zamiast ilości skupił się na jakości, ale nie narzekam. Ten krążek mocno mnie ostatnio ratował i dobrze „wchodził”. Rzecz idealna dla fanów psychodelicznego, całkiem agresywnego brzmienia. 

Marika Hackman – Any Human Friend (LP) 9.08.2019 r.

Nie czarujmy się. Ta płyta to taki lekki pop. To czym jednak ujmuje, to sympatyczne melodie i ciekawe aranżacje. I za to trafia na moją małą listę dobroci dla was. Płyta nieco nierówna, ale przyjemna. 

Spaceface – Panoramic View (Single) 29.10.2019 r.

Grupa wydała całkiem średni krążek w 2017 r. i teraz najwidoczniej przymierza się do skoku na coś większego, bo singiel jest obiecujący. Ten utwór to coś dla fanów Temples, czyli taki muzyczny ekwiwalent słonego karmelu. Ciekawe, ale nie każdemu podchodzi taka kombinacja. 😉

Léonie Pernet – The Craving Tape (EP) 22.11.2019 r.

To taka mało znana artystka z Francji. Jej nagrania nie są zbyt często odtwarzane, a szkoda, bo Pani kreuje piękne muzyczne światy. Właśnie wydała EPkę i jest z niej singiel, ale nie podoba mi się tak jak poniższy utwór. Wolę wrzucać linki do YT ze względu na ich dostępność, ale skoro nie ma, to nie wrzucę czegoś zastępczo, bo musi być najlepiej.  

Poppy Jean Crawford – JEANJEANIE (EP) 1.11.2019 r.

Choć nie czuję ducha Bowiego w tej muzyce, to jednak sam tytuł EPki nawiązuje do jego twórczości całkiem wyraźnie. Artystka jest ze stanów i jest jedną z tych osób przez które zaczynam rozumieć, że na urodziny taniej jest kupić świeczki z numerkami. Rocznik 1999, debiut muzyczny w 2016 r. Zazdro po całości. 

Oko Ebombo – Cop Killer (Single) 14.10.2019 r.

Wcześniej napisałem o moim ukochanym artyście, ponieważ Bowie przejawia się w twórczości także tego artysty. To singiel z zapowiadający zapewne nowe wydawnictwo, ale w 2016 r. Oko wydał EPkę, której otwierający utwór to Black Bowie – skojarzenia muzyczne z DB bardzo silne. Ale nie to było kluczem wyboru. To jest po prostu świetna piosenka, która często grała mi w głowie w tym tygodniu. 

Bombay Bicycle Club – Everything Else Has Gone Wrong (Single) 27.11.2019 r.

To drugi singiel z nadchodzącej płyty. Pierwszy gościł w naszym zestawieniu nr 5. Oba single świetne, więc jak zawsze trzymam kciuki, choć kilka albumów w tym roku takich już było, że tylko single grzały. Mam zatem obawy, że w tym słoiku będzie dużo sosu, a mało mięska. Ale jak zawsze czas pokaże, a potem zweryfikuje.

Bambara – Sing Me to the Street (Single) 3.12.2019 r.

Jest szansa, że znacie tę ekipę i sam news o nowym singlu już wam wystarczy, ale jeśli nie, to dodam kilka słów. Jeśli macie słabość do takich jesiennych klimatów, gdzieś z okolic twórczości Nicka Cave’a, to ten singiel zdecydowanie ma szansę przypaść wam do gustu. Krążek zapowiadany na 20-20. Całkiem nieźle się zapowiada.

The Raconteurs – Somedays (I Don’t Feel Like Trying) (Single) 4.11.2019 r.

Jack White to człowiek który nie potrafi za długo usiedzieć w zespole… ani w jednym małżeństwie. Jest więc założycielem kilku zespołów (i kilku rodzin) w tym The Raconteurs. Album miał premierę w czerwcu br., ale singiel dopiero co wyszedł (inaczej pewnie dowiedziałbym się o premierze z jeszcze większym opóźnieniem). Albumu jeszcze nie przesłuchałem, ale singiel i klip bardzo przyjemny. 

Moon Duo – Stars Are the Light (LP) 27.09.2019 r.

To nie jest album, który trafi na tegoroczne zestawienie moich ulubionych płyt tego roku, ale nadal jest godny polecenia. To album, który zawiera 8 lekkich utworów  do posłuchania w tzw. międzyczasie. 

Płyta do odsłuchania online: 

https://moonduo.bandcamp.com/album/stars-are-the-light-2

EOB – Brasil (Single) 5.12.2019 r.

Coś wam mówi EOB? Nic? Mi też nie. No to może Ed O’Brien? Dla mnie nie, ale ultrasi mogli skojarzyć. To gitarzysta Radiohead. O ile nowe, solowe popisy Thoma Yorke’a jakoś mi ostatnio nie podchodzą o tyle z ogromną nadzieją podchodzę do tworów Eda. Na razie mamy tylko singiel, ale to jest ten klimat, którego potrzeba. Oby tak dalej Ed!

P.S.: Nie wiem jak wy, ale ja tu słyszę brazylijskie bębny.

The Voidz – Did My Best (Single) 12.12.2019

Jeszcze nie zdecydowałem co będzie moją płytą roku, ale bardzo silną kandydaturą jest tegoroczny album The Voidz. Zestawienie najlepszych płyt by Klinika postaram się ugotować jeszcze w tym roku, a tymczasem możecie posłuchać nowego singla formacji.

Public Memory – Before I Forget (Single) 12.12.2019 r.

Jeśli the Voidz za bardzo was pobudziło, to na uspokojenie trochę pościelówy 😉 Zespół ma na koncie 2 całkiem niezłe krążki i własnie szykuje się do wydania EPki. Podobno ma się pojawić 10 stycznia. Posłuchamy, usłyszymy, czy jakoś tak.

Na koniec bonus, czyli znaleziska z lat ubiegłych:

dEUS – In a Bar, Under the Sea (LP) 1996 r.

Dzisiaj sięgniemy do bardzo odległej, jak na nasze zestawienia, historii. W 1996 r. alternatywa jako taka jeszcze nie istniała. Istniał rock alternatywny, ale alternatywa w tzw. obecnym kształcie jeszcze nie. Ostatnio czytałem artykuł, którego autor twierdził, że nowoczesna alternatywa zaczęła się od Arcade Fire i ich debiutu w 2004 r. I chyba trudno się z tym nie zgodzić. Tym bardziej należy doceniać rzeczy, które może nie zmieniły sceny, ale bez wątpienia wyprzedzały swoje czasy. Dla mnie belgijski dEUS (który już w nazwie pokazuje, że będzie łamał zasady) jest bardzo chlubnym przykładem budzącej się do życia nowej jakości. Przed 2000 r. dEUS wydał w sumie 3 albumy, z których najjaśniejszym punktem jest wspominany (środkowy) „In a Bar, Under the Sea”. Zespół przechodził różne przemiany i obecnie, nie jest już prekursorem. Można nawet powiedzieć, że gra na jedno (o ironio!) alt-rockowe kopyto. Ale wtedy, w 1996 r. ich muzyka to był porządny kop w ryj zadany utartej formie gatunku. I za to własnie kochamy ich muzykę sprzed rozkwitu nowej alternatywy. 

Twin Shadow – Forget (LP) 2010 r.

Bliźniaczy Cień wydaje płyty dość regularnie i trzymają całkiem równy poziom. Mimo wszystko jednak najbardziej lubię wracać do jego dwóch pierwszych albumów. Poniższy sigiel „Castles in the snow” (Zamki na piasku? :D) pochodzi z debiutu i jest moim ulubionym utworem z tego albumu. Jeśli komuś podejdzie, to polecam także kolejny album artysty – Confess. Drugi krążek ujrzał światło dzienne dwa lata po debiucie. 

Kavinsky – Outrun (LP) 2013 r.

Wyjątkowo zamiast samego audio, lub oficjalnego klipu, do tego rozdziału Kliniki dołączam fragment filmu „Drive”. Utwór ten otwiera wspomniany film i niesamowiciw w ten sposób potęguje jego klimat. Cała płyta to efekt współracy francuskich DJów. Jest albumem niezwykle energicznym, mocno skąpanym w sosie z najlepszych dokonań twóców sceny elektronicznej z lat 80tych. Jeśli lubicie retro ostro zanurzone w kinie klasy B wprost z kaset VHS, to ten album jest własnie dla was! Czytał Tomasz Knapik. 

Django Django – Born Under Saturn (LP) 2015 r.

Saturn w naukach ezoterycznych (osobiście niezbyt mi bliskich, ale znajomych jako tako ze względu na Blackstar Bowiego) ma bardzo konkretne miejsce, a jego znaczenie jest niemal jednoznaczne. Ciekawe, czy faktycznie taki zamysł miał autor owego tytułu. Niezależnie od tego „Urodzony pod Saturnem” (czyżby w kolejce przed premierą nowego telefonu?) jest albumem wartym poznania i godnym polecenia. Jest bardzo przyjemny i można go słuchać wielokrotnie bez odruchu wymiotnego. Polecam! 🙂

Jak wszystkie poprzednie kolekcje, ta również została stworzona z miłością, dlatego również dziś życzę smacznego! 

Quelle Dead Gazelle – Maus Lençóis (LP) 2016 r.

Bliska mi osoba przezywa właśnie ciężki okres i wiem, że ta płyta działa nań terapeutycznie. Tak po prawdzie to nie wiem co to za grupa, ponieważ niewiele na ich temat można wyczytać w anglojęzycznych Źródłach. Nie wiem czy planują coś nowego (choć mam ogromną nadzieję). To kolejna z płyt, do których można wracać ciągle, choć była mielona już na milion sposobów. Poniżej link z albumem do wysłuchania online bez opłat. 

https://quelledeadgazelle.bandcamp.com/

Olo Walicki – Kaszebe II (LP)  2014 r.

Osobom z Trójmiasta postaci Ola Walickiego przedstawiać nie trzeba. Na co dzień gra bardzo trudny i takoż ambitny Jazz, ale raz na jakiś czas wchodzi między prosty lud (czyli gra coś bardziej dla mnie) i wydaje płytę z muzyką popularną, z cyklu Kaszebe. Po cichu liczę, że wkrótce pojawi się trzecia odsłona, ale ja nie o tym. Kaszebe II to album na którym wspomniany muzyk zebrał wielu artystów mniej lub bardziej związanych z Kaszubami i nagrał eklektyczną muzykę luźno nawiązującą do muzyki ludowej. Śpiewa na nim wokalista wspaniałej formacji Dick 4 Dick (jeden z ich albumów na pewno zawita do tego działu), a teksty pisali m.in. Dorota Masłowska, Tymon Tymański i Gaba Kulka. Nie jestem jednak zbytnim lokalnym patriotą. Jestem natomiast natomiast wielbicielem dobrej muzyki, a tą krążek wypchany jest po brzegi! Polecam waszej uwadze, bo to wspaniałe dzieło! No i kocham ten teledysk <3

Płyta do odsłuchania online: https://olowalickikaszebe.bandcamp.com/releases

La Terre Tremble !!! – Faux Burdon LP (2014)

Wiecie… Postanowiłem zacząć dzielić się muzyką, ponieważ trafiam czasem na dzieła wybitne, które w ilości odsłuchań na Spocie mają na przykład 3000 odtworzeń. Zapewne już wiecie, że to właśnie taka płyta. Słucham jej od czasu do czasu i nie mogę się nadziwić jak genialne to jest dzieło. Melodyjne, ale z czasem staje się niepokojące. To takie uczucie jak to kiedy widzicie zdjęcie uśmiechniętego człowieka z podpisem: To Barry Adams z Sidney, ojciec czwórki dzieci. 3 dni później popełnił samobójstwo, a przyczyną była depresja. Ten album to właśnie coś takiego. Z wierzchu wszystko jest cacy, ale czujemy, że coś bardzo gęstego pływa pod powierzchnią. To momentami trudny album, ale jakże niezwykły! Polecam przynajmniej spróbować się z nim zaprzyjaźnić.

Julian Plenti – Julian Plenti Is… Skyscraper (LP) 2009 r.

Ten album ma już 10 lat, a nadal czuję w nim powiew świeżości. Pseudonim Julian Plenti może wam nic nie powiedzieć, ale jego wokal będzie znajomy. Ukrywa się pod nim niejaki Paul Banks, zawodowo wokalista niegdyś niezwykle popularnego, alternatywnego zespołu Interpol. Ciekawa jest ta płyta. Z jednej strony słychać w niej sporo charakteru Interpolu, z drugiej jednak jest nieco inna w środkach. To co mnie w niej ujęło to ciekawe melodie, aranżacje z pomysłem i brzmienia. Na przykład: generalnie nie lubię smyczków. Zwykle odbieram je jako niepotrzebną ckliwość dodaną do utworów pod publikę. Tu jest inaczej. Są smyczki, są cymbałki, ale przede wszystkim są gitary i świetny wokal, które razem po prostu grają! To całkiem rozrywkowa płyta. Jeśli jej nie kojarzycie, to polecam się z nią zapoznać.

Dominik Nowak