Więzienie dla kobiet. Nieczęsto mamy okazję odwiedzić to miejsce w filmach. Netflix sprawił jednak, że od 4 lat, jestem regularnym gościem w zakładzie w Litchfield. A dzięki temu, że serial zdobył bardzo dużą widownię, wiem, że będę miał do tego okazję jeszcze przez parę lat.

Scenariusz oparty jest na faktach i bazuje na wspomnieniach Piper Kerman, wydanych pod tytułem „Orange Is the New Black: My Year in a Women’s Prison”.
Konstrukcja serialu jest niezmienna od początku. Rozgrywające się w więzieniu dramaty, przeplatane są retrospekcjami z życia osadzonych. W ten sposób, z odcinka na odcinek, poznajemy kolejne lokatorki zakładu w Litchfield.

Szybko złapałem się na tym, że nie mogę się doczekać, żeby dowiedzieć się czegoś o przeszłości kolejnej kobiety, a przede wszystkim, czym sobie zasłużyła na taki los. Na szczęście odpowiedzi są satysfakcjonujące. Historie, choć opowiadane zdawkowo, sprawiają, że szybko przywiązujemy się do „przestępczyń”.

Produkcja potwierdza to, co wszyscy wiedzą od dawna – więzienia nie spełniają powierzonej im roli resocjalizacji. Wprost przeciwnie – na przykładzie głównej bohaterki widzimy jak z naiwnej osoby, siedzącej „za niewinność”, zmienia się w twardo stąpającą po ziemi przestępczynię. Chociaż wciąż naiwną.

„OITNB” udanie łączy dramat z delikatnymi akcentami komediowymi. Nie dajcie się jednak zwieść. Mimo, iż w początkowych sezonach więzienie w Litchfield może się wydawać przyjaznym miejscem, szybko przekonacie się, że nie jest tak różowo. Do tego twórcy już zapowiedzieli, że nowy, 4 sezon, ma być jeszcze mroczniejszy niż poprzednie. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, co tym razem wymyślą. W przerwach między odcinkami, chyba będę odpalał sobie grę Prison Architect. Postaram się jednak zatrudnić bardziej kompetentnych pracowników, niż załoga serialowego więzienia.

P.S. Nie mogę o tym nie wspomnieć – w serialu jedną z głównych ról gra znana z „Różowych lat 70” Laura Prepon. Każdy, kto kiedykolwiek wzdychał do Donny, powinien zainteresować się sceną otwierającą serial. Nie pożałujecie!

Serial dostępny jest w serwisie Netflix.

Marcin Dmochowski