„What is the goal of the game that we’re playing now?
You have to play the game to find out why you’re playing the game.”

Niedaleka przyszłość. Spotkanie promocyjne nowej, rewolucyjnej gry komputerowej. Gracze podłączają się do nowatorskich biokonsol za pomocą portu umieszczonego bezpośrednio w ich rdzeniu kręgowym. Fabuła i cała struktura gry zależy od samych graczy, to oni kształtują jej rzeczywistość, dostosowuje się ona do ich prawdziwych lęków, namiętności, przeżyć. Jest tylko jeden problem. Szybko zaciera się różnica między rzeczywistością a światem wirtualnym. Bohaterowie przestają rozróżniać prawdę od fikcji, przestają być pewni czegokolwiek.

My, widzowie, nie jesteśmy wszechwiedzący, razem z bohaterami gubimy się w tym świecie i coraz bardziej zaskakują nas kolejne zwroty akcji i piętrząca się, wielowarstwowa rzeczywistość. Bo co będzie, jeśli zagramy w grę, będąc w grze? A co, jeśli wyjdziemy z gry i okaże się, że nadal w niej jesteśmy?

David Cornenberg w 1983 roku nakręcił Videodrome. Film o tym, jak telewizja rządzi naszymi emocjami, zamieniając nas w uzależnione od tego medium zombie. eXistenZ wydaje się rozwiniętą i uwspółcześnioną wersją tego pomysłu, tym razem pokazując siłę działania wirtualnej rzeczywistości. Film powstał aż 17 lat temu, ale wydaje się, jakby mówił dokładnie o naszych czasach, tyle że w trochę krzywym zwierciadle. W momencie, kiedy VR niedługo trafi pod strzechy, warto zastanowić się, jak ta rewolucja w świecie gier wpłynie na nas samych i nasze życie.

Ciekawy jest także pojawiający się w filmie motyw twórcy gry jako boga, demiurga, a jednocześnie celebryty. Staje się on osobą zarówno uwielbianą, jak i znienawidzoną do tego stopnia, że niektórzy grożą jej śmiercią. Czyżby Cronenberg przewidział przyszłość?

Film w wersji polskiej dostępny jest na płytach DVD.

Kasia Porębska